Dysocjacja po stresie: kiedy „jakby mnie tu nie było”

Aliaksei Levashou · psychotraumatolog, CBT

Siedzisz na spotkaniu, a jakbyś patrzył na siebie z boku. Świat jak za szybą, dźwięki przytłumione, ręce jakby nie twoje. Albo jedziesz znajomą drogą i nie pamiętasz ostatnich dziesięciu minut. Jeśli to znajome i straszy, najpewniej chodzi o dysocjację. Zobaczmy, co to jest, dlaczego się zdarza, czym różni się od psychozy i co pomaga wrócić do kontaktu.

Czym jest dysocjacja

Dysocjacja to nie jeden stan, tylko całe spektrum. Na jednym końcu to, co bywa u każdego: zamyśliłeś się i przejechałeś swój przystanek, „wypadłeś" z nudnego wykładu, zamarzyłeś tak, że nie słyszałeś wołania. Na drugim końcu trwałe stany, które przeszkadzają żyć i często wiążą się z traumą.

W gruncie rzeczy to obrona. Gdy przeżycie staje się nie do zniesienia (zagrożenie, ból, przerażenie, przed którym nie ma ucieczki), mózg robi to, co umie: rozrywa połączenie między częściami doświadczenia. Wyłącza emocje, czucie ciała, czasem pamięć o zdarzeniu. Dzięki temu psychika nie rozpada się pod ciężarem, którego nie może unieść w całości.

Jak się to czuje

Często straszy to bardziej niż samo zdarzenie: człowiek boi się, że traci rozum. A to układ nerwowy robi dokładnie to, do czego ta reakcja służy.

Dlaczego tak się dzieje

Ciało ma dwie podstawowe reakcje na zagrożenie. Pierwsza mobilizuje: serce wali, mięśnie napięte, to „walcz albo uciekaj". Gdy uciec i walczyć nie można, włącza się druga: znieruchomienie i odłączenie. Ciśnienie spada, uczucia gasną, przychodzi odrętwienie. Dysocjacja to skrajna forma takiego odłączenia.

Dlatego jest tak ściśle związana z traumą. U części osób po ciężkim doświadczeniu tworzy się tak zwany podtyp dysocjacyjny PTSD. Według badania WHO w 16 krajach jego kryteria spełnia około 14% osób z PTSD, a w próbach klinicznych szacunki dochodzą do 30%. To nie „rzadka egzotyka", tylko częsty sposób, w jaki psychika radzi sobie z tym, co nie do zniesienia.

To nie psychoza

Główny strach przy dysocjacji: „wariuję". To zrozumiałe, ale da się to rozróżnić. W psychozie zaburzony jest test rzeczywistości: człowiek wierzy, że głosy są prawdziwe, że myśli ktoś wkłada z zewnątrz. W dysocjacji test rzeczywistości jest zachowany. Wiesz, że świat jest realny, że to odczucie, że minie. To „wiem, że coś się ze mną dzieje" właśnie odróżnia dysocjację od psychozy.

Jeśli poczucie „nie ma mnie tu" wraca i straszy, da się z tym uporać. Na bezpłatnych 15 minutach opowiesz, jak to u ciebie, a my zobaczymy, co dalej.

15 minut, bez opłaty i zobowiązań. Umów 15 minut

Kiedy to norma, a kiedy sygnał

Krótka dysocjacja w ostrym momencie (po wypadku, stracie, silnym przestrachu) to normalna reakcja, zwykle sama mija w ciągu godzin albo dni. Powód, żeby sięgnąć po pomoc, pojawia się, gdy stan się utrzymuje, wraca bez wyraźnej przyczyny, przeszkadza pracować i być z ludźmi albo przychodzi razem ze wspomnieniami traumy, flashbackami, lękiem.

Co pomaga

Jeśli jesteś w Polsce lub w innym kraju UE

Jestem psychotraumatologiem, pracuję online w języku polskim, rosyjskim i białoruskim. Dysocjacja to mój profilowy temat. Więcej o kierunkach: terapia traumy, PTSD i trauma złożona (CPTSD). Cena sesji 180 PLN, pierwsze spotkanie 15 minut bezpłatne. Płatność Blik, kartą, Apple Pay lub Google Pay.

Źródła